- DAJ SIĘ ZŁAPAĆ WRAŻLIWOŚCI ZA RĘKĘ -
Chcę napisać o wrażliwości, bo we współczesnych czasach pochylić się nad nią…
Jak często dajesz jej złapać się za rękę kiedy wrażliwość tego chce? Kiedy szeptem, rąbkiem spojrzenia mówi: „zatrzymaj się tutaj, na dłużej. Zasil się tym, naciesz, napełnij. Uspokój duszę.”…
Jak często udaje Ci się zrobić z niej tą, której się słucha, ufa, za którą się podąża? Jak często ulegasz jej, żeby zobaczyć gdzie dzieją się cuda?
To ona zatrzymuje i chce, żeby otworzyć oczy na to, co zachwyca, a czego nie zauważy tak często zagalopowana, niedoceniająca i nie znajdująca spokoju głowa.
To wrażliwość pomaga dostrzec piękno, pomaga zatrzymać się żeby oniemieć, stanąć z zachwytu i najgłębszego szczęścia. Stanąć z poruszonym sercem. Otworzyć oczy na to, co zdarza się tylko raz.
Światło wydobywające maksymalne piękno tylko o jednej porze dnia i to pod jednym kątem. Zapach do znalezienia tylko w TEJ szafie, ogrodzie. Skrzypnięcie drzwi, stęchlizna wyniesiona razem ze starym krzesłem z piwnicy. Spowolniony kadr w kamerze w trakcie filmowania kiedy córka gra na pianinie. Sukienka Mii i jej przyjaciółki, które powiesiła na lustrze przed ich założeniem.
Nie trzeba daleko szukać, nie trzeba daleko jechać.
W ostatnich dniach praktykuję podawanie ręki własnej wrażliwości. I dawno nikt nie zaprowadził mnie w taką MAGIĘ. Nie nakarmił tak bardzo.
Prosta i darmowa recepta na szczęście, którego czasem szukamy daleko. A wystarczy… podać rękę własnej wrażliwości.
Moja Córeczka mi o tym przypomiała <3