Wciąż zadziwia mnie jaką wyparte i w dzieciństwie przez najbliższych odrzucane emocje mają siłę. Jak potrafią „wyć”.
Wyć, że „chce się tego kogoś” albo „tęskni się za KIMŚ i to jest nie do wytrzymania”.
Ostatecznie do mnie dotarło, że to była tęsknota za tym rodzicem, który odrzucał (odrzucali) albo którego (których) nie było. Tęsknota i skowyt za tamtą obecnością / reakcja na nieobecność i odrzucenie.
Aż strach się bać ile razy takie emocje projektowałam na innych, zwłaszcza mężczyzn, i jak świadomie naprawdę nie jest się w stanie nad tym zapanować (ja nie potrafiłam i że żadne afirmacje tu w niczym nie pomogą) i że dopiero głęboka praca z tamtymi odrzuceniami - na poziomie pamięci ciała i podświadomości - mi to umożliwiła.
Bo to było naprawdę jak uzależnienie od narkoryku i (ile razy) droga w czystą autodestrukcję, samozniszczenie no i... ponowne, wielokrotne odrzucenie.
I niebywałe jak można zrażać ludzi do siebie, którzy tę rozpacz oraz obłęd interpretują i (oczywiście) czytają zupełnie inaczej. Albo - (co chyba jeszcze gorsze) bez skrupułów wykorzystują.
Straszne są tego typu uzależnienia.
Przygotowuję dla Was wykład online na temat takiej projekcji, niebezpieczeństwach z nią związanych ale też szansach, które ze sobą niesie.
Agata Norek