Nie w ciągu miesięcy czy dni — w ciągu kilku sekund.
Co tamtego dnia straciłam?
Pozory, że młodość, zdrowie i życie trwają wiecznie.
Wgląd w stany ludzkiej duszy, ciała i umysłu, które są niewyobrażalne — na granicy światów, a nawet sięgające poza ciało.
Wgląd w to, że walka o siebie jest walką bezwzględną.
Paradoksalnie „odzyskiwałam ciało” — bo już dłużej nie dało się go nie czuć. Bolało wszystko.
Co „zyskałam”, wychodząc z PTSD?
Dostęp do instynktów i zmysłów oraz wiedzę o ich mądrości, o których nie miałam pojęcia.
Dostęp do pierwotności.
To była przeogromna, największa lekcja.
Zdjęcie zrobione 3 miesiące po wypadku — wciąż w szpitalu, po 12 operacjach, bo komplikacje się nie kończyły oraz zdjęcie z miejsca mojego wypadku.
Siedzę w Lucernie, w Szwajcarii, w której mieszkam od 8 lat.
Piję matchę z widokiem na Jezioro Czterech Kantonów, założyłam własny Instytut w celu wspierania innych i wznoszę toast za SIŁĘ I WOLĘ ŻYCIA za wszystkich, którym aktualnie trudno.
Agata
Lucerna, 18.12.2025