- DZIWNE ZARZUTY I GŁOS OCALONYCH -
Ostatnio usłyszałam bardzo abstrakcyjne zarzuty, że rozmawiając - w moim własnym podcaście - o traumie, o tym jak można z nią pracować i jak z niej wychodzić, „zabieram przestrzeń ekspertom”.
Czy w 2025 roku wciąż uważamy, że osoby po traumach powinny siedzieć cicho i oddawać głos tylko tym, którzy znają temat z teorii i książek? Tym, którzy o niej mówią, ale sami niekoniecznie przez nią przeszli i znają ją np. wyłącznie z pracy z pacjentami?
Dlaczego głos osoby, która przeszła przez dno i znalazła drogę z powrotem, jest traktowany jak mniej ważny, mniej prawdziwy, mniej potrzebny i mniej „profesjonalny“? Skąd taka potrzeba zatykania ocalonym ust?
Czy może boimy się tego, że doświadczenie może się okazać mocniejsze niż teoria? Że emocja jest bardziej poruszająca niż definicja z podręcznika?
A może dlatego, że teorię łatwiej pomieścić w sobie niż żywe, graniczne doświadczenie drugiego człowieka?
Jak myślicie – dlaczego tak jest?
Podam Wam kilka moich odpowiedzi:
swoim działaniem i zaangażowaniem dotykam głębokiego problemu – mianowicie tego, kto „ma prawo” mówić o traumie. W wielu środowiskach wciąż istnieje hierarchia: na szczycie stoją eksperci, specjaliści, naukowcy, a głosy osób, które realnie przeszły przez traumę, bywają traktowane jako „subiektywne”, „mniej profesjonalne” albo wręcz „niewygodne”.
To kilka powodów, dlaczego tak może być:
Lęk przed konfrontacją z emocją – opowieść ocalonych nie jest suchą definicją, tylko czymś, co dotyka na poziomie emocji i ciała. To jest trudniejsze do „oswojenia” niż teoria – dlatego łatwiej powiedzieć, że „zabierają oni przestrzeń”, niż zmierzyć się z tym, co wywołuje ich głos.
Obrona autorytetów – niektórzy eksperci mogą czuć się zagrożeni, kiedy osoba z doświadczeniem zabiera głos. Ich wiedza teoretyczna nagle staje się mniej centralna, a to może podważać ich pozycję w hierarchii.
Społeczny nawyk uciszania ocalonych – przez lata osoby po traumach były uciszane („nie przesadzaj”, „nie rozgrzebuj przeszłości”). Kiedy dziś zaczynają mówić głośno, część ludzi wciąż reaguje tak samo: próbując je wyciszyć.
Komfort słuchacza – łatwiej słuchać o traumie z dystansu, w neutralnym języku. Prawdziwa historia ocalonej osoby porusza, wstrząsa i nie daje się „odłożyć na półkę”.
Błędne przekonanie o braku profesjonalizmu – często zapomina się, że doświadczenie może być tak samo cenne jak teoria, a np. ja dodatkowo łączę oba światy: mam zaplecze naukowe i artystyczne, a jednocześnie mówię z pozycji osoby, która przeszła ten proces. To bardzo mocna wartość.
Żeby było jasne - to, co robię w podcaście nie zabiera przestrzeni ekspertom – tylko ją poszerza. Tworzę miejsce, w którym teoria i doświadczenie mogą współistnieć. A to właśnie uważam za najbliższe prawdy i realnej pomocy ludziom.
I jeszcze jedna uwaga: Szwajcarii doświadczam czegoś zupełnie innego. Tutaj eksperci mają tyle szacunku i powody wobec ocalałych, że mi np. mówią, że się ode mnie uczą. I naprawę się uczą.
Moje działania nie są dla tych, którym takie podejście się nie podoba. I dobra nowina - nikt nie jest na mnie „skazany”.
Agata Norek