- ZASŁANIANIE SIĘ WIEDZĄ -
W 15 podcaście „Chirurgia duszy“ odważyłam się pierwszy raz w życiu powiedzieć o tym co się działo w moim rodzinnym domu. Opowiedziałam o odrzuceniu przez matkę, uwiedzeniu przez ojca, nadużyciu, przemocy i przerzuceniu winy na mnie. Powiedziałam tyle, ile na dziś dzień jestem w stanie opowiedzieć, a żeby dojść do tego punktu potrzebowałam kilkunastu lat. Z Sabiną Sadecką rozmawiałyśmy w tym odcinku o wielu tematach wokół traumy.
I co usłyszałam? (a ponoć takich głosów było dużo, dużo więcej)
Że „zabieram przestrzeń ekspertowi. Że to chyba nie o tym powinna była być ta rozmowa. Że mówiłam trzęsącym się głosem.“
Te głosy nie pochodziły od słuchaczy mojego kanału. Moja publiczność wie co robię, rozumie i zna moje intencje oraz założenia. Mój podcast to wymiana doświadczeń w rozmowie (nie wywiady!) z różnymi gośćmi.
Opowiadając o swoich doświadczeniach ponoć nie jedną osobę do tej pory uratowałam przed psychozą, samookaleczeniem, poczuciem totalnego wyobcowania i osamotnienia.
Wychodzę z założenia, że osoby które słuchają i podążają (jak mi to zostało napisane) za Panią Sadecką to przede wszystkim terapeuci, psychologowie oraz osoby po traumie. Osoby zainteresowane tematem.
Teraz zapraszam te osoby do zastanowienia się nad tym, co zrobiły.
Kogo miały ochotę uciszyć, kogo miały ochotę usunąć w cień i zepchnąć w kąt?
I to są osoby które podążają za Panią Sadecką, żeby uczyć się o traumie?
No to ja życzę klientom tych osób wszystkiego najlepszego.
Na szczęście mam wystarczająco wsparcia oraz w międzyczasie wiary w samą siebie, żeby coś takiego mnie nie zbiło z tropu.
Ale wyobrażam sobie, że ktoś stojący na niepewnych nogach potraktowałby to jako zbiorowe „ przegnanie go”. „Bo ofiara przemocy przecież nie ma nic do powiedzenia”. „Zabiera przestrzeń i czas“. Słucha się i czerpie wiedzę tylko od eksperta”.
Szanowna Publiczności, która tak oceniła mój podcast I naszą rozmowę: Brawo! Nic dodać nic ująć. Życzę Wam wszystkiego najlepszego w zdobywaniu certyfikatów.
Czego Waszym klientom na pewno nie życzę to tego, żebyście ich potraktowali tak jak potraktowaliście mnie.
Dziękuję też wszystkim osobom, które dokładnie zrozumiały oraz poczuły, o co w tej rozmowie chodzi. Wywiadów jest dużo, za to rozmów, dyskusji w których ludzie siebie naprawdę słuchają -za mało. Teraz widać - dlaczego.
W swojej wiedzy i doświadczeniu nie uważam się za kogoś ani słabszego ani gorszego niż Pani Sadecka. Mój podcast to moje miejsce i nie pozwolę, żeby mnie z niego wypchnięto.
W międzyczasie naprawdę zastanawiam się na tym, jaką weryfikację powinno się przeprowadzać wśród osób, które zdobywają wiedzę i papiery na temat traumy i będą z nią „pracować”. Serio.
Jakie kryteria takie osoby powinny spełniać – oprócz tego że przyswajają wiedzę i - proszę wybaczyć- „są zdolne do słuchania wykładów i czytania książek oraz zdać z tego egzamin“.
Przyznaję, to sarkazm wymieszany z niedowierzaniem. Mam wrażenie, że coraz mocniej otwieram oczy na ten świat I na to co tutaj naprawdę się dzieje. Albo to on się przede mną obnaża.
– To był dla mnie ogromny krok, bo wyszłam na głos z historią przemocy i nadużyć we własnym domu – i zrobiłam to publicznie, w przestrzeni, którą sama stworzyłam. Mówię o czymś najtrudniejszym, o czym wiele osób nigdy nie odważy się powiedzieć publicznie. Zrobiłam to w przestrzeni, którą sama stworzyłam bo chcę pokazać, że można być gospodarzem własnej narracji.
– Komentarze, które dostałam, pokazują, jak głęboko zakorzenione jest przekonanie, że o traumie mogą mówić „tylko eksperci”. Po raz kolejny zadaję trudne pytanie: dlaczego głos osoby, która przeżyła traumę, ma być mniej „wartościowy” niż głos terapeuty?
– To czego doświadczyłam to mechanizm WTÓRNEJ PRZEMOCY: kiedy ktoś próbuje się odezwać, a reakcją jest uciszenie i odesłanie do kąta. Niektóre komentarze, które otrzymałam, to też klasyczny przykład „silencing” – uciszania. Nie chodzi tu tylko o mnie, ale o cały schemat społeczny: ofiara mówi, a inni chcą „przywrócić porządek”, mówiąc jej, że to nie jej miejsce. To bardzo niebezpieczne, bo dzieje się w przestrzeniach, które mają być wspierające i „bezpieczne”.
Nauka o traumie powinna zawsze czerpać z doświadczeń ocalałych. Bez tego łatwo wpaść w czysto akademicką perspektywę, która NIE SŁYSZY CZŁOWIEKA, ALE TYLKO „PRZYPADEK“.
– Mój sarkazm to sygnał, że nie zgadzam się na takie traktowanie i że staję w obronie nie tylko siebie, ale i innych ocalałych.
- Weryfikacja kompetencji w pracy z traumą nie powinna dotyczyć wyłącznie wiedzy książkowej. Zdobycie certyfikatu to nie wszystko – potrzeba jeszcze dojrzałości emocjonalnej i świadomości tego, co może zrobić komentarz, który ucisza czyjąś historię. Wzywam do tego, żeby osoby zdobywające certyfikaty i wiedzę o traumie zastanowiły się nad tym, jak traktują ludzi, którzy tę traumę przeżyli. Empatia, zdolność słuchania, świadomość własnych reakcji – tego często nie da się wyczytać w książkach.
Widzę też, że wciąż trzeba walczyć o prawo do własnego głosu, nawet w przestrzeniach, które z pozoru mają być bezpieczne i edukacyjne. Po raz kolejny się przekonuję, że rozmowa o traumie bez głosu ocalałych jest rozmową niepełną.
Oraz dziękuję tym wszystkim, którzy na tę rozmowę zareagowali zupełnie inaczej - wspierająco.
Agata
Lucerna, 14.09.2025