Ostatnio spotkałam się z falą agresji, zarzutów i ekstremalnych emocji, skierowanych w moją stronę po tym, jak upubliczniłam mój sprzeciw wobec metafory, jakiej Marta Niedźwiecka użyła wobec słowa dysocjacja – nazywając ją „wyprowadzką z ciała”.
Jeszcze nigdy wcześniej nie doświadczyłam tak gwałtownego ataku w przestrzeni publicznej. To, choć trudne, okazało się zjawiskiem ciekawym i znaczącym.
Ta sytuacja uruchomiła we mnie głęboko ukryte, nie do końca zintegrowane, bardzo agresywne części osobowości – te, które mają źródło w moich doświadczeniach przemocy z dzieciństwa.
Tekst, który zaraz przeczytacie, to zapis sesji, podczas której mogłam przyjrzeć się tym fragmentom siebie.
Zobaczyłam, jak mechanizmy mikroświata – relacje w domu, w czterech ścianach – odbijają mechanizmy przemocy w makroświecie, w społeczeństwie.
To doświadczenie pozwoliło mi zrobić kolejny krok w stronę integracji i wewnętrznego spokoju.
"Mechanizmy wewnętrzne – świat zewnętrzny"
Boję się, że jeśli powiem prawdę, mama znowu będzie mnie nienawidzić.
Że pojawi się rozpacz z powodu tego, jaka jestem, i że będą mnie bić po twarzy.
Że otworzą się drzwi do niewyobrażalnego zła.
Bo podważyłam autorytet ojca i nienaruszalność jego pozycji.
Bo przynoszę sobą coś, o czym nikt nie chce wiedzieć.
To, co mówię, jest niebezpieczne. Przyciąga wulgarność innych.
Tata też mnie za to bił. Tak długo, żeby wybić prawdomówność ze skóry.
Żeby nauczyć mnie, że bycie sobą nie jest opłacalne.
„Krnąbrne, niedobre dziecko. Zasługujesz na ból, bo nas sprowokowałaś. To twoja wina, że z tobą tak postępujemy. Mamy prawo być wobec ciebie źli.”
Rzeźnik i psychopata zawsze znajdą wytłumaczenie dla swojego okrucieństwa.
Nigdy nie przyznają, że potrzebują poczucia władzy nad słabszym.
Że tylko w ten sposób czują się dobrze.
Nie zrezygnują z tej pozycji, bo musieliby przyznać, że są słabi.
Że są wulgarni, okrutni i perwersyjni.
I że gardzą swoją ofiarą.
Publikuję ten zapis, bo pokazuje, że zderzenie z cudzą agresją może stać się lustrem – możliwością przyjrzenia się własnym, nie do końca zintegrowanym częściom siebie. Po tej sesji te fragmenty stały się bardziej moje.
Ta sytuacja, choć trudna, pozwoliła mi zrobić kolejny krok w stronę większej integracji i wewnętrznego spokoju.
Czasem właśnie w zderzeniu z cudzą agresją można zobaczyć najwięcej o sobie.