Szanowni Państwo,
od wielu z Was otrzymuję pytania o wydarzenia, które rozpoczęły się w marcu tego roku i które rozegrały się publicznie w mediach społecznościowych, w tym pomiędzy mną, a panią Sabiną Sadecką.
W związku z tym postanowiłam opublikować pismo przedsądowe skierowane przez mojego pełnomocnika do Sabiny Sadeckiej.
Publikuję je dlatego, że cała sytuacja miała charakter publiczny. Publiczne były wypowiedzi, komentarze, reakcje oraz ich konsekwencje. Uważam, że osoby zainteresowane tą sprawą mają prawo zapoznać się z argumentacją przedstawioną w sposób uporządkowany i oparty na dokumentacji.
Przez ponad dwadzieścia lat zajmuję się tematami przemocy, traumy, PTSD oraz procesami odzyskiwania sprawczości. Poświęciłam tym zagadnieniom swoją pracę artystyczną, doktorat, działalność społeczną, badawczą i edukacyjną.
Nie po to przez dwadzieścia lat mówiłam publicznie o przemocy, edukując na jej temat, pokazując jej różne oblicza i skutki oraz zdejmując z niej społeczne tabu, aby milczeć teraz, kiedy sama po raz kolejny doświadczyłam jej konsekwencji.
Decyzja o podjęciu kroków prawnych nie była łatwa. Poprzedziły ją miesiące namysłu, analiz, konsultacji z zaufanymi jak i bliskimi osobami oraz próby zrozumienia tego, co wydarzyło się w przestrzeni publicznej i jakie skutki wywołało to w moim życiu.
Publikując to pismo chcę przedstawić pełniejszy obraz sytuacji, ponieważ przez długi czas w przestrzeni publicznej funkcjonowały i do dziś funkcjonują jedynie fragmenty tej historii – często niepełne, wyrwane z kontekstu, krzywdzące oraz/lub prowadzące do błędnych ocen.
Mam nadzieję, że lektura tego dokumentu pozwoli wielu osobom spojrzeć na tę sprawę szerzej, w jej pełnym kontekście, a nie wyłącznie przez pryzmat pojedynczych komentarzy, uproszczonych ocen.
W przestrzeni publicznej wiele osób wyrobiło sobie opinię na mój temat na podstawie niepełnych informacji oraz jednostronnych narracji. Rozumiem, że nie każdy miał dostęp do pełnego obrazu sytuacji.
Dlatego zdecydowałam się udostępnić dokument, który przedstawia moje stanowisko oraz argumentację prawną przygotowaną przez mojego pełnomocnika.
To jest sprawa publiczna ponieważ rozegrała się na oczach dziesiątek tysięcy ludzi.
Zostałam zaatakowana i nie mam nic do ukrycia.
Jeżeli ktoś chce wyrobić sobie własne zdanie, powinien mieć możliwość zapoznania się z całością przedstawionych argumentów, a nie wyłącznie z ich fragmentami.
Mam również nadzieję, że publikacja tego pisma pomoże lepiej zrozumieć, dlaczego zdecydowałam się zabrać głos i dlaczego uznałam, że tej sytuacji nie należy przemilczeć.
Nie byłabym wiarygodna wobec samej siebie, gdybym przez ponad dwadzieścia lat mówiła o przemocy, jej mechanizmach, skutkach i konsekwencjach poprzez sztukę, działalność edukacyjną, wykłady, wystawy czy podcasty, a jednocześnie nie odniosła się do sytuacji, w której sama doświadczyłam jej publicznego, tak ogromnego wymiaru.
Przez lata zachęcałam innych do odzyskiwania głosu, nazywania krzywdy, stawiania granic i przeciwstawiania się niesprawiedliwości. Nie mogę więc oczekiwać od innych odwagi, której sama nie byłabym gotowa okazać wtedy, gdy życie postawiło przede mną podobne wyzwanie.
Wierzę, że mówienie o przemocy ma sens również wtedy, gdy dotyczy nie tylko historii minionych i bezpiecznie zamkniętych w czasie, ale również sytuacji, które dzieją się tu i teraz, są niewygodne, bolesne i dotyczą nas osobiście.
Nie wierzę w edukację o przemocy ograniczoną wyłącznie do teorii. Wierzę natomiast, że wiarygodność rodzi się wtedy, gdy człowiek jest gotów stanąć również przy własnym doświadczeniu i nazwać je po imieniu.
Nie mogę uczyć o odzyskiwaniu głosu, a sama z niego zrezygnować, kiedy przychodzi moment próby.
Zapraszam Państwa do lektury.
Całość pisma przedsądowego znajdziecie Państwo w poniższym PDFie.
Pismo jest dostępne dla wszystkich zainteresowanych.
Z poważaniem,
dr Agata Norek
Lucerna, 1.07.2026